1 funt szterling = PLN
Pogoda w
Luton
+19°C
Dzisiaj jest: 16.11.2018
polski-fryzjer-bedford MT-170x200px(bedfordpl) CICHY PHOTOGRAPHY      
pcla new  SHA baner

Napad na Polkę w Luton

napad lutonTa historia, niczym z rasowego filmu sensacyjnego, niestety wydarzyła się w rzeczywistości i dotknęła naszą rodaczkę, zamieszkałą przy ulicy Claremont Road w Luton. I chociaż od niebezpiecznego zajścia minęły ponad dwa miesiące, policji nie udało się ująć sprawców – zwracamy się zatem do Was z prośbą o pomoc.

A wszystko wydarzyło się w niedzielę, 19 sierpnia. Wtedy właśnie Agnieszka (imię zmienione na prośbę zainteresowanej) zauważyła przez okno, że ktoś stoi pod jej drzwiami. Jeden mężczyzna, pochodzenia azjatyckiego, był ubrany w kurtkę moro z kapturem na głowie oraz w grube czarne rękawice – a drugi, o białej karnacji, w sportową bluzę. Mężczyźni stwierdzili, że w ogrodzie Agnieszki jest ich piłka. Kobieta postanowiła to sprawdzić, myśląc, że piłka mogła wpaść przez płot od sąsiadów.

W ogrodzie jednak niczego nie zastała, więc wróciła do domu. A tam okazało się, że mężczyźni przechadzają się nerwowo po chodniku i że dołączyło do nich dwóch kolegów. Wszyscy pokręcili się przez chwilę, a potem wsiedli do samochodu i odjechali.

Cała sytuacja wzbudziła niepokój kobiety, która natychmiast zadzwoniła na policję. Po dwóch godzinach w jej domu zjawił się policjant, który poinformował ją, że ma zamykać dom na klucz i w razie niebezpieczeństwa – dzwonić pod 101.

W tym samym czasie Agnieszka wysłała służbom zdjęcia mężczyzn oraz filmy, pozyskane z monitoringu od sąsiada.

Mężczyźni wrócili do domu Agnieszki jeszcze tego samego dnia w nocy, tuż przed godziną trzecią. Najpierw utorowali sobie wejście przez zamknięte drzwi przy pomocy maczet, a potem w ten sam sposób dostali się do sypialni przerażonej kobiety, która spała sama z dzieckiem. Jeden czarnoskóry sprawca wraz z drugim – Pakistańczykiem, zaczęli krzyczeć i żądać pieniędzy. Następnie przetrząsnęli pomieszczenie w poszukiwaniu drogocenności. Gdy nic nie znaleźli, wpadli w furię i zaczęli krzyczeć: „Zabiję go, miała mieć pieniądze, mówił, że będą pieniądze!”.

W międzyczasie kolejny, trzeci sprawca pobiegł na górę, ponieważ zobaczył światło w pokoju. Okazało się, że awantura obudziła brata Agnieszki – jednak drzwi do jego pokoju nie udało się przestępcy sforsować.

Agnieszka opisuje, że całość zdarzenia trwała może dwie, trzy minuty, po czym złoczyńcy wybiegli z domu, krzycząc jeszcze coś do siebie.

Zaalarmowany krzykami sąsiad kobiety zadzwonił na policję, która przyjechała na miejsce zdarzenia po prawie trzech godzinach od zajścia.

- Funkcjonariusz, który przyjechał, zapytał tylko, co się stało, nie wziął żadnych zeznań, nie wziął odcisków palców, nawet zdjęć nie zrobił w mieszkaniu po napaści. Jedyne, co wziął, to tylko moje dane, dane mojego brata i sąsiada – relacjonuje Agnieszka. - Pochodził, popatrzył i powiedział, że ktoś przyjedzie rano.

Przez kilka pierwszych dni po napadzie funkcjonariusze mijali się jednak z Agnieszką. Ich wytłumaczeniem był m.in. brak tłumacza. Po pięciu dniach nie tylko nie było spisanego raportu czy zeznań, ale także propozycji objęcia poszkodowanych opieką psychologiczną. A piętno odciśnięte przez to zajście jest ogromne; Agnieszka nadal boi się spać, wychodzić z domu czy przebywać w nim sam na sam z dzieckiem. - Nawet nie wiem, czy ich szukają (policjanci – przyp. red.). Boję się o życie dziecka oraz swoje – komentuje nasza rodaczka.

Skontaktowaliśmy się z policją i poprosiliśmy o komentarz w sprawie napadu. Biuro prasowe potwierdziło, że policja otrzymała zgłoszenie dotyczące adresu przy Claremont Road tuż przed godziną 03:00 w dniu 20 sierpnia, skąd czterech mężczyzn w ciemnych ubraniach oddaliło się z miejsca zajścia w stronę Selbourne Road. Funkcjonariusze odpowiedzieli na wezwanie o godzinie 5.45, a w dalszej części dnia przeprowadzili czynności śledcze – tak głosi komunikat.

Policja zwraca się do wszystkich z prośbą o informacje o zdarzeniu, które można przekazywać dzwoniąc pod numer 101 i podając numer referencyjny 40/19429/18.

Agnieszka udostępniła naszej redakcji zdjęcia i nagranie, na których widać mężczyzn, z którymi powinna porozmawiać policja. Jeśli ich rozpoznajecie, prosimy o kontakt pod numerem podanym powyżej.



napad luton slider

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

PROMOWANE OGŁOSZENIA:
DOMPOLSKI BANER
Zaproponuj kredyt każdemu
ABC